Kto to pisze
Witold, 58 lat, z Płocka. Mechanik z wykształcenia, utrzymaniowiec z zawodu, nauczyciel z wyboru. Rozkłada tu na części rzeczy, o które pytają uczniowie.
Zaczynałem jesienią 1988 roku w cukrowni na północnym Mazowszu. Trzy kampanie, od września do stycznia, praca na trzy zmiany i zapach wysłodków, który zostaje w kurtce do wiosny. Tam pierwszy raz zobaczyłem, że maszyna, która stanie w środku kampanii, kosztuje więcej niż wszystkie części razem wzięte.
Potem było 25 lat w dziale utrzymania ruchu dużego zakładu pod Płockiem. Najpierw mechanik na zmianie, od 2004 roku brygadzista, od 2009 kierownik zmiany. Przez ręce przeszło mi wszystko, co w zakładzie się kręci, tłoczy albo grzeje: prasy, przenośniki, sprężarki, suwnice, pompy, kotłownia, rozdzielnie, wózki. Nazwy zakładu nie podaję, bo to nie jest opowieść o nim, tylko o maszynach.
Kreda, tablica i rysunek w rozłożeniu
Od 2016 roku uczę w technikum w Płocku przedmiotów zawodowych dla przyszłych mechaników i mechatroników: podstaw konstrukcji maszyn, rysunku technicznego, zajęć w pracowni obróbki. Prowadzę też szkolne koło rozbieraczy. Uczniowie przynoszą zepsute rzeczy i rozkładamy je na części, aż wiadomo, co w środku pękło.
Co tydzień ktoś pyta, jak działa coś, czego w podręczniku nie ma: winda w galerii, tramwaj, pompa ciepła u babci. Odpowiadałem kredą na tablicy, rysując rzecz w rozłożeniu: części rozsunięte, ponumerowane, strzałki. Uczniowie robili zdjęcia tablicy telefonami. Wiosną 2026 roku postanowiłem te tablice spisać porządnie. Tak powstało Od spodu.
Jak powstaje jeden rozkład
- Temat biorę z pytań uczniów albo z tego, co zobaczyłem w tygodniu: na budowie za płotem, na peronie, w garażu.
- Sprawdzam w normie, dokumentacji technicznej, podręczniku albo przepisie. Liczby podaję w widełkach, bo prawie każda zależy od wykonania.
- Jeśli się da, oglądam rzecz na żywo: dzień otwarty, wycieczka z klasą, własny kanał w garażu.
- Rysuję ołówkiem na kartce A3 w kratkę, a dopiero potem piszę. W sobotę wieczorem, żeby w niedzielę rano była gotowa nowa część.
Nie piszę o markach, modelach ani producentach. Rzeczy opisuję rodzajowo, tak jak w podręczniku: sprężarka śrubowa, winda z napędem ciernym, łożysko kulkowe. Gdzie w grę wchodzi prąd, ciśnienie albo dozór techniczny, piszę wprost, czego nie robić samemu.
Garaż z kanałem
Mieszkam na Radziwiu, po drugiej stronie Wisły niż Stare Miasto, w domu z lat 70. Przy domu jest murowany garaż z kanałem. Stoi w nim stara tokarka odkupiona ze zlikwidowanej szkolnej pracowni, wiertarka stołowa i imadło po ojcu, który był ślusarzem. Szuflady mam opisane taśmą malarską, a jedna z nich nazywa się po prostu „różne, nie wyrzucać”.
Żona pracuje w stacji uzdatniania wody i poprawia mnie we wszystkim, co dotyczy wody i kanalizacji. Córka jest technologiem w zakładzie mleczarskim i dzwoni z pytaniami o pompy. Obie są pierwszymi czytelniczkami trudniejszych części.