Regał paletowy w magazynie wygląda jak duży metalowy mebel, a liczy się go jak most. Na kilku poziomach stoją na nim tony towaru i dlatego wgniecioną belkę się wymienia, zamiast prostować młotkiem.
W blaszanym albo betonowym silosie leży kilkaset ton ziarna, które cały czas oddycha i potrafi samo się zagrzać. Wentylator, sondy i przesypywanie są po to, żeby do tego nie dopuścić.
Na dnie każdego plastikowego wiadra jest mała kropka, której prawie nikt nie zauważa. Zostaje po miejscu, przez które gorące tworzywo wpłynęło do formy, a całe wiadro powstaje w jednym cyklu wtryskarki.
Browar przypomina wielką kuchnię z bardzo dokładnymi termometrami i pompami, które prawie bez przerwy coś myją. Przechodzę przez niego po kolei, od worka słodu do zamkniętej butelki.
Powietrze jest za darmo, dopóki nie trzeba go sprężyć. Sprężarka śrubowa stoi w prawie każdym zakładzie i większość prądu, który pobiera, zamienia na ciepło.