Czarna nawierzchnia, którą widać z chodnika, to zwykle kilka centymetrów z kilkudziesięciu. Pod nią leżą podbudowy z kamienia, piasek i grunt, a od nich zależy, czy wiosną na ulicy będą dziury.
Wysoki dźwig nad budową, fachowo żuraw wieżowy, stoi na jednej nodze, ma ramię długie jak kilka autobusów i podnosi tony. W pionie trzyma go przeciwwaga z betonowych bloków, ciężki fundament i ogranicznik udźwigu.
Latem most z betonu albo stali się wydłuża, zimą skraca, czasem o kilka centymetrów. Szczelina dylatacyjna to miejsce, które projektant zostawił mu na ten ruch, żeby nic nie pękało.
Kilkanaście metrów cienkich rurek, desek i ludzi z wiadrami, a wszystko stoi na kilku płytkach podłożonych pod nogi. Rusztowanie fasadowe trzyma się dzięki ukośnym stężeniom i kotwom wkręconym w ścianę, a grubość rur ma tu mniejsze znaczenie.
Świeży beton twardnieje, bo cement reaguje z wodą. Woda mu do tego potrzebna, dlatego na budowie polewa się go z węża, choć wydawałoby się, że ma wyschnąć.