Od razu do tekstu
Od spodu jak to działa od środka
Budowa

Po co są szczeliny w moście i chodniku

czas czytania: 4 min rozkładał: Witold

Rysunek w rozłożeniu: Dylatacja mostu, części ponumerowane od 1 do 6
  1. urządzenie dylatacyjne
  2. szczelina
  3. uszczelnienie
  4. łożysko przesuwne
  5. łożysko stałe
  6. podpora

Latem most z betonu albo stali się wydłuża, zimą skraca, czasem o kilka centymetrów. Szczelina dylatacyjna to miejsce, które projektant zostawił mu na ten ruch, żeby nic nie pękało.

Latem jeżdżę do szkoły rowerem przez most na Wiśle. Na samym moście są miejsca, w których koła wydają charakterystyczny podwójny stuk: tyk-tyk przednie, tyk-tyk tylne. Samochody robią w tych samych miejscach głuche „bum-bum”. Pod kołami są stalowe listwy w poprzek jezdni, a między nimi ciemna szczelina. Uczeń, który jeździ tą samą trasą, uznał kiedyś, że „ktoś niedokręcił mostu”. Nikt niczego nie zapomniał, most tej szczeliny po prostu potrzebuje.

Wiadukt drogowy na podporach
Wiadukt drogowy na podporach

Z czego się składa

  1. Szczelina - celowa przerwa między dwiema częściami konstrukcji, przechodząca przez cały przekrój albo przez jego wierzchnią warstwę.
  2. Urządzenie dylatacyjne - w mostach stalowe listwy, grzebienie albo moduły, po których przejeżdżają koła nad szczeliną.
  3. Uszczelnienie - gumowy profil albo masa, które nie wpuszczają wody i brudu do szczeliny.
  4. Łożyska - punkty podparcia przęsła na podporach, część stała, część przesuwna.
  5. Wypełnienie - w chodnikach i posadzkach elastyczna masa albo pasek pianki w nacięciu.

Stal wydłuża się w słońcu

Prawie wszystko, co się ogrzeje, robi się dłuższe. Stal i beton zmieniają długość mniej więcej o 10-12 milionowych części na każdy stopień. Niby niewiele, ale po pomnożeniu przez długość mostu i różnicę temperatur między styczniową nocą a lipcowym południem wychodzą już centymetry.

Policzmy tak, jak liczymy z uczniami na lekcji. Stalowe przęsło ma 100 metrów, różnica temperatur wynosi 50 stopni. 100 metrów razy 50 razy 0,000012 daje 0,06 metra, czyli 6 centymetrów. Stal na słońcu potrafi się nagrzać wyraźnie mocniej niż powietrze, a zimą wychłodzić poniżej jego temperatury, więc różnica w ciągu roku jest często większa niż sama różnica w prognozie pogody. Do tego dochodzi skurcz betonu, kiedy dojrzewa i wysycha, oraz pełzanie, czyli powolne odkształcanie się pod stałym obciążeniem.

Gdyby takiemu przęsłu nie dać swobody, rozpychałoby podpory z taką siłą, że nie ma sensu się z nią mocować. Dlatego mosty projektuje się tak, żeby jedno podparcie trzymało przęsło na miejscu, a pozostałe pozwalały mu się przesuwać. Tam, gdzie przęsło styka się z przyczółkiem albo z sąsiednim przęsłem, zostawia się szczelinę i przykrywa ją urządzeniem, po którym da się jechać.

Masa, grzebień i moduły

Przy małych ruchach, do kilku centymetrów, wystarcza czasem dylatacja bitumiczna, czyli pas elastycznej masy w nawierzchni. Z góry prawie jej nie widać, a odkształca się razem z mostem.

Przy większych ruchach stosuje się urządzenia stalowe. Grzebieniowe, zwane też palczastymi, wyglądają jak dwa zazębione grzebienie: zęby z jednej strony wchodzą między zęby z drugiej. Kiedy most się wydłuża, zęby wsuwają się głębiej, a kiedy się skraca, wysuwają. Koło ma pod sobą cały czas stal, a każdy przejazd przez taki styk słychać.

Płyty chodnikowe ze szczelinami dylatacyjnymi
Płyty chodnikowe ze szczelinami dylatacyjnymi

Przy największych ruchach, na długich mostach, montuje się dylatacje modułowe: kilka stalowych belek w poprzek jezdni, między nimi gumowe uszczelki, a pod spodem mechanizm, który pilnuje, żeby wszystkie szczeliny otwierały się i zamykały równo. Z góry widać kilka równoległych listew, a każda przejmuje część całego ruchu.

Pod przęsłem, niewidoczne z jezdni, siedzą łożyska. Stare mosty miały wałki i wahacze ze stali. Dziś częściej stosuje się łożyska z elastomeru, czyli z gumowych bloków przekładanych stalowymi blachami, albo łożyska z płytami ślizgowymi z tworzywa. Jedne się odkształcają, drugie ślizgają, a w obu przypadkach przęsło może się przesuwać.

Chodnik, posadzka, budynek

Te same zasady działają w małej skali. Betonowy chodnik ma co kilka metrów nacięcia albo przerwy i nikt tu nie oszczędzał na betonie. Beton kurczy się przy dojrzewaniu i pracuje od temperatury. Jeśli nie dostanie miejsca, w którym może pęknąć, pęknie tam, gdzie sam zechce, czyli krzywo i brzydko. Nacięcie to po prostu pęknięcie zaplanowane z góry.

Tak samo robiłem posadzkę w garażu. Przy ścianach pasek pianki, żeby płyta nie opierała się o mury, a w środku nacięcie piłą do betonu, kiedy beton już trzymał, ale był jeszcze młody. Dziś, po latach, rysa biegnie dokładnie w nacięciu, ani centymetra obok.

Długie budynki też dzieli się dylatacjami na niezależne części. W mojej szkole na korytarzu, na podłodze i przez całą wysokość ściany, biegnie szczelina przykryta listwą. Uczniowie mijają ją codziennie, a pierwsza klasa zawsze pyta, czy szkoła się nie rozpada. Nie rozpada się, tylko każda jej część pracuje osobno.

Ciekawym wyjątkiem są tory kolejowe. Dawniej szyny łączono na styk z niewielkimi przerwami i stąd brało się słynne stukanie pociągu. Dziś na głównych liniach szyny spawa się w długie, ciągłe odcinki i mocno przytwierdza do podkładów. Latem szyna chciałaby się wydłużyć, ale podkłady i podsypka jej na to nie pozwalają, więc naprężenie zostaje w stali. Działa to tylko dlatego, że cały tor jest bardzo starannie ułożony i ustabilizowany. Z tą samą fizyką radzi się tu sobie po prostu inaczej.

Najczęściej psują się uszczelnienia. Gumowy profil się starzeje i pęka, a wtedy do szczeliny wpada woda z solą i piasek. Słona woda niszczy stal i beton pod urządzeniem, a piasek blokuje ruch. Mocowania urządzeń luzują się od ciągłych uderzeń kół. Dlatego urządzenia dylatacyjne na mostach sprawdza się przy przeglądach, a co kilkanaście, kilkadziesiąt lat wymienia.

Od spodu

uwagi z warsztatu i ze szkoły

  • Głośne stuki i luźna, klekocząca płyta na dylatacji mostu to sygnał dla zarządcy drogi. Zgłoszenie zajmuje minutę, a naprawa w porę jest dużo tańsza od wymiany całego urządzenia.
  • Robiąc taras albo posadzkę z płytek, zostaw szczelinę przy ścianach i co kilka metrów w polu, zgodnie z zaleceniami producenta zaprawy. Inaczej szczeliny zrobi ci pierwsza zima.
  • Najlepiej widać pracę dylatacji w lipcowe południe i w styczniowy poranek. Zrób telefonem dwa zdjęcia tej samej szczeliny i porównaj.